heh.pl
Kanał informacyjny Heh.pl


Niedziela 21 lipca 2024 r.

artykuły | abc komputera (archiwum) | forum dyskusyjne | redakcja


Poniedziałek, 6 maja 2013, 11:14

Google Palestyna - Izrael jest oburzony taką nazwą wyszukiwarki

Do tej pory pod adresem Google.ps znajdowała się wyszukiwarka Google, która była określona jako "Google Terytoria Palestyny". Taka nazwa podkreślała, że jest to wyszukiwarka dla ludzi z obszaru geograficznego, ale nie państwa.

Google Palestyna


To co spowodowało zamieszanie na arenie międzynarodowej to mały arabski napis pod słowem Google, czyli فلسطين. Ten napis oznacza tyle co "Palestyna". Również w angielskiej wersji Google.ps widzimy napis "Palestine", tak więc wyszukiwarka Google.ps nazywa się teraz "Google Palestyna".

Izrael jest tym oburzony.

Google uznała istnienie Palestyny?


Oczywiście problem w tym, że nie wszyscy uznają istnienie czegoś takiego jak państwo o nazwie Palestyna. Mówi się raczej o terytorium Palestyny lub o Autonomii Palestyńskiej. Suwerenność Palestyny jako państwa uznają tylko niektóre kraje. Z punktu widzenia ONZ Palestyna ma od niedawna status "nieczłonkowskiego państwa obserwatora", czyli podobny jak Stolica Apostolska.

Władze Izraela doszły do wniosku, że firma Google tworząc usługę "Google Palestyna" podjęła decyzję o charakterze politycznym, jakby uznając istnienie Palestyny jako państwa.

- Ta zmiana podnosi pytania o powody stojące za tym zaskakującym zaangażowaniem w międzynarodową politykę czegoś, co jest zwyczajnie prywatną firmą - powiedział agencji AFP Yigal Palmor, rzecznik izraelskiego MSZ.

Nie tylko władze Izraela nadają działaniom Google wymiar polityczny. Robią to także przedstawiciele Palestyńczyków, którzy teraz proponują, by teraz w Google Maps prezentować tereny uznawane za ukradzione przez Izrael

Tymczasem przedstawiciele Google cytowani przez BBC stanowczo twierdzą, że ich decyzja nie była polityczna. Google postrzega te zmiany raczej jako dostosowywanie się do pojęć stosowanych przez instytucje międzynarodowe takie jak ONZ, ICANN oraz ISO

Google nie od dziś porusza się po grząskim gruncie polityki międzynarodowej. Firma musi sobie radzić choćby z kwestią wolności słowa, która w USA obejmuje prawa krytykowania polityków, ale przykładowo w Tajlandii wcale nie jest utożsamiana z prawem do krytykowania króla. Jest to kwestia nie tylko prawna, ale i kulturowa. Trudno jest być firmą globalną i przestrzegać wzorców etycznych wytworzonych w jednym tylko państwie.

Problem Palestyny to kolejny przykład na to, jak trudno jest dostawcy globalnej e-usługi nikogo nie urazić. Nie chodzi tylko o wybór pomiędzy dobrą a złą opcją. Czasem trzeba wybrać jedną z dwóch opcji, które z pewnością się komuś nie spodobają.

Marcin Maj


Wersja do druku
Poleć znajomym: Udostępnij

Podobne tematy


Starsze

01.05.2013 r.

IFPI i MPAA fałszowały dowody, 18:32

Chiny stały się, po raz pierwszy w historii, największym rynkiem pecetów, 18:31


Nowsze

06.05.2013 r.

HTC pod presją, 11:16

08.05.2013 r.

Windows 8: 100 mln licencji sprzedane. Windows Blue w drodze, 9:38


Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.


Brak komentarzy. Może warto dodać swój własny?



Autor:  










Copyright © 2002-2024 | Prywatność | Load: 7.51 | SQL: 18 | Uptime: 590 days, 11:37 h:m | Wszelkie uwagi prosimy zgłaszać pod adresem eddy@heh.pl