Data: Poniedziałek, 20 września 2010, 13:35

Intel "doładuje procesor" za 50 dolarów


Intel wprowadził do sprzedaży karty, które pozwalają na zwiększenie mocy procesora Pentium G6951. Użytkownik musi zapłacić 50 dolarów za włączenie funkcji, które zakupiony sprzęt i tak posiada. To ciekawy eksperyment, który może jednak kojarzyć się z wyciąganiem dodatkowych pieniędzy od klientów.

Informacja o nowym pomyśle Intela pojawiła się na Engadget. Jeden z czytelników tego serwisu zauważył w sklepie Best Buy kartę wartą 50 USD, która pozwala na zwiększenie mocy procesora za pomocą specjalnego oprogramowania. W Engadget można zobaczyć zdjęcie karty.

Karta umożliwia "dodawanie mocy" do komputera Gateway SX2841-09e z procesorem Pentium Dual Core G6851. Procesor ten ma 3 MB pamięci podręcznej L3 oraz wyłączoną funkcję Hyper-Threading. Po "doładowaniu" za pomocą karty zyskuje się dodatkowy 1 MB pamięci podręcznej L3 (czyli w sumie 4 MB) oraz Hyper-Threading.

Aby zwiększyć moc procesora z użyciem wspomnianej karty trzeba odwiedzić specjalną stronę Intela (retailupgrades.intel.com), wpisać kod z karty i użyć pobranego ze strony oprogramowania.

Na wspomnianej stronie retailupgrades.intel.com przedstawione są wykresy, które mają przekonywać do korzystania z większych możliwości. Według producenta można osiągnąć większe szybkości przy takich czynnościach jak renderowanie filmów czy konwertowanie fotografii.

Przyjrzyjmy się uważnie pomysłowi Intela. Nabywca komputera danego producenta (OEM) kupuje procesor ograniczony funkcjonalnie, ale jednocześnie ma możliwość dokupienia dostępu do tego co mu zablokowano.

Nie od dziś wiadomo, że producenci sprzętu ograniczają wydajność podzespołów o faktycznie większych możliwościach. Takie zabiegi służą jednak ograniczeniu kosztów produkcji i wydają się dość uczciwe - konsument płaci za pewne funkcje urządzenia.

Nieco inaczej wygląda sytuacja, kiedy producent mówi konsumentowi wprost: "Twój sprzęt może więcej, ale odblokujemy to gdy zapłacisz". Może to w przyszłości służyć do sztucznego podnoszenia cen sprzętu. Możemy być zmuszani do ciągłego dokupowania funkcji, które zakupione "w pakiecie" byłyby tańsze. Warto zresztą zadać sobie pytanie - czy dodatkowy 1 MB pamięci podręcznej i Hyper-Threading naprawdę są warte 50 USD? Można w to wątpić.

Poza tym Intel oferuje coś, co tak naprawdę już konsumentowi sprzedał. Firma nie zwiększa mocy procesora, tylko udostępnia oprogramowanie odblokowujące określone funkcje. Intel nie ponosi w związku z "doładowaniem" żadnych kosztów, ale zarabia kilkadziesiąt dolarów.

Pytanie jak w tej sytuacji zachowa się choćby AMD. Konkurent Intela może teraz oficjalnie wyśmiać próby zarabiania na "doładowaniach". Niestety może on również spróbować podobnych sposobów, na... sprzedawanie mocy procesorów.

Marcin Maj
| Drukuj | Zamknij |