Data: Poniedziałek, 20 sierpnia 2007, 09:14

EMI: Ufamy polskim melomanom


W największych polskich sklepach internetowych z muzyką cyfrową niedługo pojawią się utwory w formacie MP3 niezabezpieczone przed kopiowaniem - podaje "Rzeczpospolita".

"Trwają już negocjacje z polskimi sklepami" - mówi prezes EMI Music Poland Piotr Kabaj.

Obecnie każdy, kto chce kupić w e-sklepie piosenkę np. The Rolling Stones czy Norah Jones, musi się liczyć z tym, że nie będzie mógł skopiować jej na CD i odtwarzać później w samochodzie. "Kupujący płytę powinien mieć takie same prawa, jak nabywca wersji cyfrowej. Skoro płytę można skopiować wiele razy, odsłuchiwać na różnych nośnikach, to dlaczego odbierać taką możliwość melomanom korzystającym z odtwarzaczy MP3" - tłumaczy Kabaj.

Utwory wykonawców ze stajni EMI w formacie MP3 są już dostępne w niektórych krajach od kwietnia - m.in. w sklepach iTunes czy Napster. Pod koniec lipca pójście w ślady konkurenta zapowiedział największy na świecie wydawca muzyki Universal Music Group.

Na razie jednak nikt nie odważył się sprzedawać niezabezpieczonych plików w Polsce. I nic dziwnego, bo uchodzimy za naród, który niezbyt przejmuje się prawami autorskimi. A wytwórnie boją się utraty zysków z wartego niemal 2 mld dol. rynku muzyki cyfrowej.

Nie odstrasza to jednak niezależnych polskich wytwórni, które chcą pójść w ślady potentatów. "Negocjujemy obecnie z iplay.pl wprowadzenie do sprzedaży muzyki w formacie MP3. W ciągu kilku tygodni powinna się ona znaleźć w serwisie" - mówi Włodzimierz Prządka z wytwórni Kayax, wydawcy płyt m.in. Kayah i Krzysztofa Kiljańskiego.

"Muzyka w formie cyfrowej to przyszłość. Wytwórnie muszą przełamać strach przed internetem i zacząć traktować internautów jak uczciwych klientów" - przekonuje Kabaj.

Rz/GW
| Drukuj | Zamknij |